Menu Zamknij

Wybór…

Wybór…

EWANGELIA – (Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: „Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw, a nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy patrząc na to zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem”.

Gdy słyszę słowa z ulicy.

„Katolicy, macie szansę teraz się opowiedzieć…”

*

To zgadzam się z nimi w stu procentach.

Tak, to czas, kiedy trzeba się opowiedzieć.

*

„Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści…”

Mocne to słowa, bo miłość chce mieć wyłączność.

*

Dobrze to wie, zakochana dziewczyna i chłopak.

Dobrze to wie, małe dziecko patrząc na mamę.

*

Tak, muszę się opowiedzieć.

I pozostać konsekwentny.

*

Gdy wybieram świat, idę za nim w stu procentach.

Gdy wybieram wiarę, idę za nią w stu procentach.

Podziel się